Od czasu rozpadu UPR-u obserwuję narastające niezadowolenie wśród ludzi popierających Korwina. JKM-owi wytyka się nieudolność, padają również oskarżenia, że celowo sabotuje on ruch wolnościowy. Nieudolność jest faktem, tego drugiego nie chciałbym oceniać. Skłaniam się raczej ku temu, że Korwin nie musi wcale współpracować ze służbami, żeby sam siebie eliminować z polityki. To postać taka trochę oderwana od rzeczywistości, nie mająca żadnego zaplecza PR-owego, o poglądach silnie konserwatywnych, (tłumaczonych teorią darwinizmu społecznego, co wcale jednak nie znaczy, że nie fanatycznych). Służby go obserwowały, ale sądzę, że został przez nie zakwalifikowany jako typ zbyt ideowy, by stanowił zagrożenie.
Ostatni przykład na jego nieudolność, oderwanie i ideologiczne zaślepienie:
Otóż moim celem nie jest wygranie wyborów. Moim celem jest zmiana sposobu myślenia Polaków. Wygranie wyborów będzie konsekwencją.
Jeśli tego nie zrobię, jeśli wygram wybory podlizując się motłochowi, zgadując jego najskrytsze pragnienia – to przegram. W każdej chwili nasi wrogowie podburzą ludzi, jeśli tylko zacznę robić coś inaczej, niż zapowiadałem podczas wyborów.
(…)
Proszę zrozumieć: ja nie mogę dopasowywać się do ludzi. To oni muszą się do mnie dopasować, muszą zmienić swój sposób myślenia na mój.
Oczywiście: ludzie myślący.
Po pierwsze, Korwin Mikke uważa, że podlizać się motłochowi można jedynie kłamiąc. Bzdura. Wystarczy nie mówić o swoich poglądach obyczajowych, bo każdy odbiera to jako część programu. Należy zawsze podkreślać, że najważniejszy jest wolny wybór.
Po drugie, Korwin uważa, że poparcie samych “ludzi myślących” – czyli “góra 15%”, jak to mówi – da mu możliwość zlikwidowania systemu. Nic z tego – z taką reprezentacją w Sejmie może być tylko opozycją. Pozostałe 85% przegłosuje co będzie chciało. Należy pamiętać, że większość ustaw zamordystycznych przegłosowywana jest bez medialnego szumu i niemal jednogłośnie. O partii JKM-a będzie co prawda głośniej niż dzisiaj, ale nie będzie to miało znaczenia, ponieważ ludzi myślących od tego nie przybędzie (bo jest ich góra 15%, a nie można przecież się podlizywać).
Po trzecie, wygląda jakby JKM nie dostrzegał w swoim programie nic, co spodobałoby się ludziom. Jakby liberalizm gospodarczy znaczył dla niego tylko “niepopularne” posunięcia, takie jak likwidacja przywilejów, socjalu, czy zwolnienia w budżetówce. Otóż tylko sprawa socjalu jest na razie jednoznacznie niepopularna, ponieważ dużo ludzi tego socjalu naprawdę potrzebuje, w wyniku tego, że zostali ograbieni przez państwo. Likwidacja każdego przywileju i cięć w administracji, ma co najmniej tylu samo zwolenników co przeciwników. A co z elementami programu jednoznacznie pozytywnymi? Sama likwidacja koncesji, pozwoleń i zakazów, spowodowałaby, że ludziom żyłoby się lepiej, nawet bez żadnych innych reform! Urzędnicy mogliby nawet dalej siedzieć w swoich urzędach i zajmować się tylko grą w farmersów, choć taniej wyszłoby wygnać ich do domów i dalej dawać im pensję (i tak, stopniowo ją obniżając, można by ich spacyfikować). Naprawdę, mając władzę da się wprowadzić liberalizm, bez oporów ze strony społeczeństwa, a nawet przy jego poparciu.
Nic, z tego co napisałem powyżej, nie wymyśliłem sam, wszystko to można znaleźć w radach, jakie JKM często dostaje od swoich zwolenników. No ale on słucha tylko tych złych.